Obok babeczek Red Velvet nie da się przejść obojętnie, choćby przez wzgląd na ich oryginalny kolor. To połączenie wilgotnego, miękkiego ciasta na maślance z kremem na bazie serka śmietankowego. Muszę też zaznaczyć, że jak przystało na wypiek o amerykańskich korzeniach należą raczej do kategorii wypieków bardziej niż mniej słodkich.
Najprostszą i dość klasyczną dekoracją dla Red Velvet są okruszki ciasta – wystarczy poświęcić na ten cel jedną z babeczek, która skruszona posłuży za posypkę dla pozostałych.
To szybki przepis na sycący koktajl, który u nas w domu często pojawia się jako drugie śniadanie. Najlepiej smakuje ze świeżo wyciśniętym sokiem z pomarańczy, ale to wersja weekendowa kiedy mamy czas wyciągnąć z szafki sokowirówkę. Dobrze sprawdzi się też kupny sok, ale tutaj polecam zerkać na etykiety i wybierać takie bez dodatkowego cukru.
Szarlotka na półkruchym cieście to smak mojego dzieciństwa. Taką szarlotkę na każdą większą okazję rodzinną (albo i bez okazji) piecze moja babcia. Czasem zamiast robić kruszonkę, babcia przygotowuje więcej ciasta półkruchego i małymi kawałkami posypuje wierzch ciasta, ale ja pozostaję wierna maślanej rozpuście.
Oczywiście wszyscy zawsze mówią, że najlepsze jabłka do szarlotki to te kwaśne: szare renety czy antonówki, ale ja wychodzę z założenia, że każde jabłko się nadaje. Szare renety ciężko u mnie kupić, antonówek nie widziałam na oczy od lat. Jeśli jabłka które kupię są słodsze, wolę ograniczyć ilość cukru w nadzieniu niż odmówić sobie szarlotki z braku odpowiedniej odmiany jabłek. Wczesne jabłka które dorwałam na promocji w dyskoncie świetnie dały radę.
I jeszcze słówko o cukrze: mam w domu wielki słoik pełen lasek wanilii, do którego w miarę zużycia dosypuje więcej cukru. Nie pamiętam kiedy ostatnio kupiłam cukier waniliowy w sklepie i to znacząco wpłynęło na stan mojego konta i smak wypieków. Tutaj szczególnie polecam wykorzystanie domowego cukru waniliowego wszędzie, gdzie przepis wymaga cukru. Totalnie podkręca smak całości!
Moja wewnętrzna jesieniara przebudziła się z letniego snu i uznałam, że trzeba zacząć wrzesień odpowiednio jesiennym wypiekiem. Tytuł przepisu może wydawać się przesadzony, ale gwarantuję – nie jest. To są najlepsze bułeczki czekoladowe jakie można zrobić: mięciutkie ciasto drożdżowe z nutką kardamonu i dekadenckie w swojej słodyczy nadzienie z Nutelli i czekolady. Mogą nie wyglądać, ale gwarantuję, że smakują jak niebo. Ledwo zdołałam zrobić im kilka zdjęć nim zniknęły.
Jeśli chcesz słodko rozpocząć wrzesień i rozpieścić się czymś pysznym to polecam zacząć od tego przepisu.
Przepis pochodzi z książki „ScandiKitchen: Fika and Hygge” i bazuje ne tym samym cieście drożdżowym co Kanelbullar – szwedzkie cynamonki.
Sekretem moich ulubionych ciasteczek czekoladowych jest dodatek melasy z trzciny cukrowej. Nadaje im nutki karmelowego posmaku i ciemniejszego koloru. Ważny jest też dodatek soli, która balansuje słodycz ciasteczek. Zawsze ciężko jest zatrzymać się na jednym, ale dla tych którzy mają silną wolę polecam i tak przygotować pełną porcję ciasta – ciasteczka świetnie mrożą się zarówno przed jak i po pieczeniu.